Dyskusja o rewizji unijnej dyrektywy UTP nie jest wyłącznie techniczną debatą o przepisach rynku rolno-spożywczego. Dla organizacji pozarządowych, w tym środowiska Sprawiedliwego Handlu, to pytanie o to, czy europejskie prawo rzeczywiście wzmacnia słabszych uczestników łańcucha dostaw, czy przede wszystkim porządkuje najbardziej oczywiste nadużycia. Kilka lat obowiązywania dyrektywy 2019/633 pokazuje zarówno jej znaczenie, jak i wyraźne ograniczenia. Z jednej strony Unia Europejska stworzyła wspólny standard zakazujący części nieuczciwych praktyk handlowych. Z drugiej strony nadal utrzymuje się strukturalna nierównowaga siły negocjacyjnej, która pozwala silniejszym nabywcom przerzucać ryzyko i koszty na rolników, spółdzielnie oraz mniejszych dostawców. Dlatego w debacie o rewizji coraz wyraźniej pojawia się postulat zmian bardziej ambitnych niż jedynie korekty techniczne.

Dyrektywa powinna obejmować również producentów z Gloabalnego Południa. Fot. El Puente GmbH.
Warto podkreślić także kontekst polityczny i legislacyjny tego momentu. Dyrektywa UTP została przyjęta w 2019 roku, państwa członkowskie wdrożyły ją do prawa krajowego do 2021 roku, a następnie rozpoczął się etap oceny skuteczności. To standardowa ścieżka w prawie UE, ale w tym przypadku ma ona szczególne znaczenie, bo pozwala ocenić nie tylko brzmienie przepisów, lecz także ich działanie w praktyce. Z perspektywy organizacji społecznych to ważny etap, ponieważ doświadczenia rolników, organizacji producentów i środowiska Fair Trade mogą zostać przełożone na konkretne propozycje legislacyjne. W debacie pojawiają się już nie tylko ogólne postulaty poprawy sytuacji rolników, ale także precyzyjne propozycje dotyczące cen, egzekwowania prawa, procedur skargowych i przejrzystości rynku.
Co dała dyrektywa UTP i dlaczego to wciąż za mało
Dyrektywa 2019/633 była ważnym krokiem naprzód, ponieważ na poziomie unijnym jednoznacznie uznano, że w łańcuchu rolno-spożywczym występuje trwała nierównowaga sił między stronami umów. W praktyce oznacza to sytuację, w której mniejszy dostawca często nie negocjuje warunków w równorzędny sposób, lecz przyjmuje je, obawiając się utraty kontraktu. Dyrektywa odpowiedziała na ten problem, wprowadzając katalog praktyk zakazanych bezwzględnie oraz praktyk dopuszczalnych wyłącznie wtedy, gdy zostały wcześniej jasno uzgodnione. To uporządkowało minimalny poziom ochrony w całej Unii i stworzyło wspólny punkt odniesienia dla państw członkowskich. Istotne jest również to, że dyrektywa opiera się na zasadzie minimalnej harmonizacji, co pozwala państwom wprowadzać rozwiązania dalej idące.
Jednocześnie praktyka stosowania dyrektywy pokazuje, że skupia się ona przede wszystkim na określonych zachowaniach kontraktowych, a w mniejszym stopniu dotyka samego mechanizmu ekonomicznego napędzającego nierówności w łańcuchu dostaw. W efekcie możliwa pozostaje sytuacja, w której część nadużyć formalnie znika z umów, ale utrzymuje się silna presja cenowa prowadząca do sprzedaży poniżej realnych kosztów produkcji. Z punktu widzenia rolnika lub spółdzielni skutek bywa podobny: formalna zgoda na warunki współpracy nie oznacza rzeczywistej swobody negocjacyjnej, jeśli występuje ekonomiczna zależność i brak alternatyw. Dlatego obecna dyrektywa poprawia standard prawny, ale nie zawsze przekłada się na trwałą poprawę dochodową, a to właśnie stabilność dochodu decyduje o możliwości inwestowania w jakość, ochronę środowiska i rozwój lokalnych społeczności.
Dlaczego perspektywa NGO zmienia sposób patrzenia na UTP
Organizacje pozarządowe wnoszą do tej debaty perspektywę, która wykracza poza klasyczne spojrzenie na prawo handlowe. W centrum uwagi znajduje się nie tylko zgodność procedur i formalna poprawność relacji kontraktowych, ale przede wszystkim pytanie o rzeczywisty podział ryzyka i wartości w łańcuchu dostaw. To istotna różnica. Z perspektywy regulacyjnej można uznać system za poprawny, jeśli istnieje organ egzekwujący, procedura skargowa i katalog zakazów. Z perspektywy społecznej i rozwojowej taki system pozostaje jednak niewystarczający, jeśli dostawcy boją się składać skargi, a ceny nadal nie pokrywają kosztów produkcji. W tym ujęciu problem UTP nie dotyczy wyłącznie zakazanych zachowań, lecz sposobu funkcjonowania całego rynku.

Perspektywa organizacji społecznych w debacie o UTP koncentruje się na realnym podziale ryzyka i wartości w całym łańcuchu dostaw. Fot. gebana.
Dla środowiska Sprawiedliwego Handlu to spojrzenie jest szczególnie naturalne. Fair Trade od lat wskazuje, że uczciwy handel nie polega wyłącznie na ograniczeniu pojedynczych nadużyć, lecz na budowie reguł gwarantujących uczciwą cenę, przewidywalność relacji i bardziej sprawiedliwy podział kosztów. W praktyce dotyczy to także kwestii, które coraz częściej pojawiają się w handlu międzynarodowym: kosztów certyfikacji, audytów, zgodności z wymogami środowiskowymi i rosnących wymagań dokumentacyjnych. Jeżeli koszty tych procesów są przerzucane głównie na producentów i dostawców, to zrównoważony rozwój staje się obowiązkiem najsłabszego ogniwa, a nie wspólną odpowiedzialnością uczestników rynku. Z tego powodu głos organizacji społecznych jest w rewizji UTP istotny nie jako komentarz zewnętrzny, ale jako ważny wkład do oceny skuteczności prawa.
Kluczowy temat rewizji: sprzedaż poniżej kosztów zrównoważonej produkcji
Jednym z centralnych tematów obecnej debaty jest postulat wyraźniejszego powiązania przepisów UTP z problemem cen, które nie pokrywają kosztów zrównoważonej produkcji. W praktyce to właśnie ten mechanizm bywa źródłem długotrwałej niestabilności dochodów rolników i mniejszych dostawców. Nawet jeśli część nieuczciwych praktyk kontraktowych została ograniczona, producent może nadal funkcjonować w modelu, w którym cena skupu nie uwzględnia realnych kosztów pracy, energii, środków produkcji, dostosowania do wymogów środowiskowych i inwestycji koniecznych do utrzymania jakości. W takiej sytuacji trudno mówić o trwałym rozwoju gospodarstwa, odporności na kryzysy czy realnym finansowaniu transformacji ekologicznej.
W debacie nie chodzi przy tym o proste, centralne narzucanie cen przez instytucje unijne. Kierunek proponowanych zmian opiera się raczej na metodologii szacowania kosztów zrównoważonej produkcji przy użyciu danych ekonomicznych i sektorowych, z wykorzystaniem podejść takich jak Farm Sustainability Data Network. Taka logika pozwala powiązać prawo handlowe z obiektywnie szacowanymi kosztami, zamiast opierać się na arbitralnych stawkach. Z punktu widzenia organizacji społecznych i środowiska Fair Trade jest to rozwiązanie bardziej realistyczne: wzmacnia zasadę uczciwej ceny, a jednocześnie pozostawia przestrzeń dla różnic sektorowych i geograficznych. Istotne znaczenie ma też to, że w dyskusji uwzględnia się potrzebę prostszych metod dla krajów Globalnego Południa, gdzie dostęp do danych kosztowych bywa ograniczony.
Fear factor i egzekwowanie prawa w praktyce
Jednym z najczęściej wskazywanych problemów w praktycznym stosowaniu dyrektywy UTP pozostaje tzw. fear factor, czyli obawa dostawców przed odwetem ze strony nabywców. W relacjach o dużej asymetrii sił formalne istnienie prawa do skargi nie zawsze oznacza gotowość do jego wykorzystania. Dostawcy obawiają się utraty kontraktów, ograniczenia zamówień, pogorszenia warunków współpracy lub usunięcia produktów z oferty. W efekcie liczba oficjalnych skarg może nie odzwierciedlać rzeczywistej skali nadużyć. Z perspektywy oceny polityki publicznej jest to problem fundamentalny, bo może prowadzić do błędnego wniosku, że system działa skutecznie tylko dlatego, że formalnie rejestruje stosunkowo niewiele spraw.
Dlatego w debacie o rewizji dyrektywy coraz mocniej wybrzmiewa potrzeba wzmocnienia egzekwowania prawa. Chodzi przede wszystkim o większą anonimowość i bezpieczeństwo skarżących, prostsze kanały zgłaszania naruszeń, lepsze wsparcie prawne dla mniejszych dostawców oraz szersze wykorzystywanie postępowań wszczynanych z urzędu. Równolegle pojawia się kwestia skuteczności sankcji, które powinny działać odstraszająco także wtedy, gdy nie wszystkie naruszenia da się wykryć. Oznacza to potrzebę takich kar i mechanizmów kompensacyjnych, które będą realnie odczuwalne dla dużych podmiotów i jednocześnie zwiększą motywację poszkodowanych do dochodzenia swoich praw.
Globalny wymiar UTP i dostawcy spoza UE

Producent kakao z EMGAN (L’attelier). Fot. WFTO/sacre.vin
Dla organizacji Fair Trade i organizacji rozwojowych kluczowe znaczenie ma to, że debata o UTP nie dotyczy wyłącznie relacji wewnątrz Unii Europejskiej. Coraz wyraźniej podkreślany jest postulat, aby ochrona przed nieuczciwymi praktykami obejmowała również dostawców spoza UE, jeśli sprzedają oni do unijnych nabywców. Ma to znaczenie zarówno etyczne, jak i gospodarcze. Gdyby ochrona była słabsza wobec dostawców z państw trzecich, powstawałaby zachęta do przesuwania presji cenowej poza Unię i obchodzenia standardów ochrony poprzez zmianę geograficznego kierunku zakupów. Taka sytuacja osłabiałaby skuteczność samej dyrektywy i jednocześnie podważałaby spójność unijnej polityki z deklarowanymi celami zrównoważonego rozwoju.
Jednocześnie praktyka pokazuje, że samo formalne objęcie ochroną dostawców spoza UE nie wystarczy. Kluczowe znaczenie ma dostęp do informacji i realna możliwość skorzystania z mechanizmów ochronnych. Chodzi o zrozumiałe procedury, materiały w odpowiednich językach, wsparcie lokalnych partnerów oraz lepszą współpracę instytucjonalną między UE a krajami partnerskimi. Bez tego ochrona pozostanie w dużej mierze deklaratywna, a liczba zgłoszeń z krajów trzecich nadal będzie niska. Z perspektywy Sprawiedliwego Handlu to jeden z najważniejszych testów skuteczności rewizji: to właśnie tu okaże się, czy nowe przepisy mają realnie wzmacniać sprawiedliwość w globalnych łańcuchach dostaw, czy tylko porządkować rynek unijny od strony formalnej.
Przejrzystość rynku i rola AFCO
Coraz większe znaczenie w dyskusji o rewizji UTP ma również kwestia przejrzystości cen, kosztów i marż w łańcuchu rolno-spożywczym. Bez wiarygodnych danych trudno rzetelnie ocenić, gdzie powstaje presja na zaniżanie cen i które ogniwa łańcucha przejmują największą część wartości dodanej. Z tego powodu istotnym elementem debaty jest wzmocnienie roli Agri Food Chain Observatory. Nie chodzi wyłącznie o kolejne raporty, ale o bardziej systemowe monitorowanie relacji cenowych i kosztowych, również w odniesieniu do produktów importowanych do UE, które są szczególnie ważne dla sektora Sprawiedliwego Handlu, takich jak kawa, kakao czy banany.

Jednym z kluczowych elementów dla przejrzystości jest właściwe oznaczania produktów. Fot. Rice & carry bags.
Dla organizacji pozarządowych i środowiska edukacji konsumenckiej ma to znaczenie praktyczne. W debacie publicznej często mówi się o „uczciwej cenie”, ale dużo rzadziej pokazuje się, jak cena detaliczna rozkłada się wzdłuż całego łańcucha dostaw. Lepszy monitoring mógłby pomóc przejść od ogólnych deklaracji do twardych danych, które są potrzebne zarówno do tworzenia prawa, jak i do prowadzenia skutecznej edukacji społecznej. To także szansa na bardziej partnerską współpracę między instytucjami publicznymi a organizacjami społecznymi, które często dysponują wiedzą terenową i kontaktami z producentami, niedostępnymi dla administracji. W tym sensie rewizja UTP dotyczy nie tylko katalogu zakazów, ale również budowy lepszej infrastruktury wiedzy o rynku.
Co ta rewizja oznacza dla Polski i sektora NGO
W polskiej debacie publicznej temat UTP bywa postrzegany jako kwestia specjalistyczna, związana głównie z prawem unijnym i rynkiem spożywczym. Tymczasem z perspektywy organizacji pozarządowych ma on znacznie szersze znaczenie. Dotyczy tego, czy europejski model rynku będzie wspierał stabilność dochodów rolników, bardziej przewidywalne relacje handlowe i uczciwsze finansowanie transformacji zrównoważonej. W praktyce przekłada się to także na jakość debaty o odpowiedzialnej konsumpcji, handlu międzynarodowym i roli Polski w globalnych łańcuchach dostaw. Rewizja UTP może więc wpłynąć nie tylko na relacje między firmami, ale również na sposób, w jaki instytucje publiczne, organizacje społeczne i konsumenci rozumieją sprawiedliwość ekonomiczną.
W obecnym etapie prac najważniejsze wydaje się utrzymanie kierunku, w którym prawo nie ogranicza się do formalnego zakazu wybranych nadużyć, lecz stopniowo lepiej odpowiada na rzeczywiste źródła nierówności. Dotyczy to zwłaszcza kwestii sprzedaży poniżej kosztów zrównoważonej produkcji, skuteczniejszej egzekucji prawa, ochrony przed odwetem oraz większej przejrzystości danych rynkowych. To właśnie teraz rozstrzyga się, czy unijne regulacje będą jedynie reagować na najpoważniejsze nadużycia, czy też staną się realnym narzędziem wzmacniania bardziej sprawiedliwego i zrównoważonego handlu.
Źródło: Coalition against Unfair Trading Practices