
Kryzys klimatyczny nie jest już „zmartwieniem przyszłych pokoleń”. To codzienność milionów drobnych rolników z krajów Południa. Widzimy to w historii rodzin z Filipin, które uciekają na drzewa mango przed nagłą falą powodzi, gdy tajfun w kilka godzin zmiata dom, plony i oszczędności życia. Widzimy to w Ameryce Łacińskiej, Afryce i Azji, gdzie rolnicy tracą zbiory kawy, kakao czy bananów przez susze, nieregularne opady i nowe choroby roślin.
Na tym tle obrady COP30 w Brazylii nie są kolejną techniczną konferencją klimatyczną. To moment, w którym świat musi odpowiedzieć na proste pytanie: czy ci, którzy produkują nasze jedzenie, mają jeszcze szansę na przyszłość? Ruch Fair Trade twierdzi, że tak, pod warunkiem, że zaczniemy traktować drobnych rolników nie jako „ofiary klimatu”, ale partnerów i współ-decydentów.
Klimat uderza w najsłabszych, a oni karmią świat
Jak przypomina Fairtrade Foundation w swoim newsletterze z COP30, drobni rolnicy produkują ponad jedną trzecią żywności na świecie, a jednocześnie są najgorzej wspierani w dostosowaniu się do zmian klimatu. Rosnące temperatury, utrata plonów, niedobory wody i wahania cen to dla nich codzienność, nie abstrakcyjne wykresy z raportów.
Pionier ruchu Fair Trade, O. Shay Cullen opisuje Filipiny, kraj, który doświadcza około 20 silnych tajfunów rocznie. Gdy woda sięga dachów, a ludzie chronią się na drzewach, „odporność” nie jest hasłem z raportu – to desperacka walka o przetrwanie. Do tego dochodzi wylesianie, rabunkowa eksploatacja surowców, korupcja i projekty „rozwojowe”, które niszczą lokalne ekosystemy.
Ten obraz dobrze pokazuje, czym w praktyce jest niesprawiedliwość klimatyczna: to ci, którzy najmniej przyczynili się do kryzysu klimatycznego płacą za niego najwyższą cenę, a jednocześnie mają najmniejszy dostęp do finansowania, technologii i wpływu politycznego.
Fair Trade: od moralnego apelu do konkretnych narzędzi
Ruch Fair Trade wyrósł właśnie z doświadczenia takich społeczności. To nie jest „ładna naklejka na opakowaniu”, tylko próba zmiany logiki całego systemu handlu. W kontekście klimatu szczególnie ważne są trzy elementy:
1. Godziwe dochody jako warunek adaptacji
Rolnik, który żyje poniżej progu ubóstwa, nie ma kapitału ani przestrzeni, żeby inwestować w odporność na klimat. Dlatego tak ważne są:
– minimalne ceny za plony, chroniące przed załamaniem rynku,
– premia Fairtrade, którą społeczności mogą przeznaczać na adaptację: zbiorniki na wodę, zalesianie, nowe odmiany roślin, szkolenia, lokalne systemy wczesnego ostrzegania,
– długoterminowe relacje handlowe, zamiast pogoni za najtańszym dostawcą.
To właśnie te elementy powodują, że Fair Trade jest w praktyce polityką klimatyczną oddolną, finansowaną przez wybory konsumentów, firm i instytucji.
2. Rolnicy jako podmioty, nie statyści
W newsletterze z COP30 Fairtrade Fundation opisuje spotkanie brazylijskiego plantatora kawy Renato Theodoro z aktywistką klimatyczną Natalią Tsuyamą. Rozmawiali o tym, jak zmienić system żywnościowy, by chronić przyszłość kawy i rolników. To esencja podejścia Fair Trade: rolnicy nie są „tłem do kampanii”, są głosem, który powinien być słyszany przy stole negocjacji.
Twórca Fundacji PREDA idzie dalej: mówi o potrzebie „ekologicznego nawrócenia” i nazwaniu po imieniu sił, które blokują zmianę. Chodzi o interesy koncernów paliw kopalnych, rabunkowe górnictwo i modele produkcji nastawione na szybki zysk kosztem ludzi i środowiska.
3. Etyka i polityka idą razem
Ruch Fair Trade w swoich postulatach na COP30 podkreśla, że działania klimatyczne muszą być zakorzenione w sprawiedliwości. To konkretnie oznacza m.in.:
– prawo zobowiązujące firmy do odpowiedzialności za wpływ na ludzi i planetę,
– finansowanie klimatyczne, które realnie dociera do drobnych rolników i kobiet-producentek,
– wsparcie dla praktyk rolnictwa przyjaznego klimatowi i przyrodzie.
W nauczaniu papieża Franciszka, kryzys ekologiczny jest nierozerwalnie związany z kryzysem społecznym i „kulturą odrzucenia”. Nie da się „ratować klimatu”, jednocześnie akceptując głodowe płace i destrukcję lokalnych społeczności.
COP30 w Brazylii: test wiarygodności dla świata

Uczestnicy COP30 w Parku Miejskim w Belém. Zdjęcie: Ricardo Stuckert / Foto: Ricardo Stuckert
COP30 odbywa się w kraju, który jest symbolem globalnych sprzeczności:
– Amazonia jako „płuco świata”, a jednocześnie teren wylesiania, kopalń i wielkich plantacji,
– społeczności tubylcze, które od pokoleń chronią lasy, często za cenę przemocy i prześladowań,
– drobni rolnicy i pracownicy rolni włączeni w globalne łańcuchy dostaw, ale wyłączeni z podziału zysków.
Cullen przypomina, że w negocjacjach coraz większą rolę odgrywa tzw. Global Ethical Stocktake, tj. próba ocenienia skutków kryzysu klimatycznego nie tylko w tonach CO₂, ale też w kategoriach moralnych i społecznych: co się dzieje z najbiedniejszymi, z dziećmi, z ludami rdzennymi, z pracownikami migrującymi.
Ruch Fair Trade wnosi do COP30 trzy bardzo niewygodne, ale konieczne prawdy:
1. Bez godziwego dochodu nie ma adaptacji. Nie da się wymagać od rolników „zielonych inwestycji”, gdy nie są w stanie opłacić szkoły dla dzieci.
2. Bez regulacji dla biznesu rynek sam nie „naprawi” świata. Dobrowolne deklaracje bez mechanizmów odpowiedzialności są zbyt słabe wobec realnej skali kryzysu.
3. Bez udziału producentów Południa decyzje klimatyczne będą dalej oderwane od rzeczywistości. To ich wiedza, doświadczenie i praktyki agroekologiczne mogą stać się fundamentem nowego modelu rolnictwa.
Co z tym ma wspólnego Polska?
To nie jest egzotyczny problem „gdzieś daleko”. Polska – jako kraj UE – ma realny wpływ na los drobnych rolników z Południa:
– polscy konsumenci wybierając produkty z certyfikatem Fairtrade, współfinansują premie dla społeczności producentów,
– polskie miasta, szkoły, uczelnie, parafie i firmy mogą włączać produkty Fair Trade do swoich zakupów i polityk zrównoważonego rozwoju,
– polscy europosłowie i rząd współdecydują o kształcie europejskiego prawa dotyczącego odpowiedzialności firm w globalnych łańcuchach dostaw oraz o kształcie klimatycznego finansowania z budżetu UE.
W praktyce oznacza to, że:
– wywierając presję na wprowadzenie i egzekwowanie praw człowieka i należytej staranności w działalności przedsiębiorstw,
– wspierając sprawiedliwe finansowanie klimatyczne, które dociera do najuboższych producentów,
– wybierając na co dzień produkty z certyfikatem Fairtrade,
możemy realnie współdecydować, czy będzie możliwe rolnictwo, które nie niszczy klimatu i nie pogłębia ubóstwa.
Stawką jest coś więcej niż „etyczne zakupy”
Cullen przypomina, że ochrona stworzenia jest kwestią „najgłębszych przekonań o miłości, sprawiedliwości i pokoju”. To język wiary, ale równie dobrze można go odczytać w języku praw człowieka i solidarności. Ruch Fair Trade w kontekście kryzysu klimatycznego mówi w gruncie rzeczy tyle:
– nie da się mieć stabilnego klimatu w świecie skrajnych nierówności,
– nie da się bronić przyrody, wyzyskując ludzi,
– nie da się budować pokoju, jeśli całe regiony są spychane w nędzę przez warunki handlu i skutki zmian klimatu.
COP30 jest testem tego, czy rządy i biznes potraktują te prawdy poważnie. Ale to także test dla nas konsumentów, wyborców, organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Sprawiedliwy Handel nie rozwiąże sam wszystkiego. Może jednak zrobić coś bardzo konkretnego. Można dać drobnym rolnikom przestrzeń finansową, polityczną i społeczną, by mogli się bronić przed kryzysem klimatycznym i współtworzyć bardziej sprawiedliwy system żywnościowy.
Jeśli chcemy, by „stworzenie” faktycznie miało szansę na ochronę, miłość, sprawiedliwość i pokój, to właśnie tacy partnerzy jak drobni rolnicy z krajów Południa są nam dziś najbardziej potrzebni. A ruch Fair Trade jest jednym z najczytelniejszych sposobów, by stanąć po ich stronie.
Opracowanie: Tadeusz Makulski, Chat GPT
Źródła:
– „Creation needs protection, love, justice and peace” – o. Shay Cullen, misjonarz i współtwórca ruchu Fair Trade na Filipinach, założyciel fundacji PREDA (1974).
– How Fairtrade is making a difference at COP30? – Fairtrade Foundation Newsletter 20.11.2025.