Materiały archiwalne
« Powrót

Europejska konferenecja NEWS!

W dniach 14-15.03.2004 w Lille (Francja) odbyła się doroczna europejska konferencja NEWS! (Network of European World Shops - Europejska Sieć Sklepów Świata).

W dniach 14-15.03.2004 w Lille (Francja) odbyła się doroczna europejska konferencja NEWS! (Network of European World Shops - Europejska Sieć Sklepów Świata). Zgromadziła ona dziesiątki uczestników z wielu krajów Europy, w tym przedstawicieli nowopowstających organizacji Sprawiedliwego Handlu z nowych krajów członkowskich UE, których udział w konferencji sfinansował TRIALOG (koszty podróży) oraz Artisans du Monde (koszty pobytu i udziału w konferencji).

W ramach konferencji nastąpiła prezentacja takich organizacji jak NEWS!, Artisans du Monde, Ten Thousand Villages czy IFAT (obecnie WFTO), miały także miejsce wystąpienia przedstawicieli producentów z krajów Południa. Ale głównym tematem spotkania była przyszłość Sprawiedliwego Handlu w formie reprezentowanej przez NEWS!, zaś zasadniczym punktem ciężkości stała się profesjonalizacja FT.

Wojciech Zięba, Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu "Trzeci Świat i My": Moje odczucia - zarówno na temat programu, jak i spotkań z uczestnikami konferencji - są bardzo różne. Z jednej strony podziw budziło zaangażowanie i osiągnięcia w dziedzinie FT, jakie można było zauważyć, cieszyła możliwość zdobycia wielu informacji i poznania doświadczeń uczestników konferencji, z drugiej strony pozostał pewien niedosyt spowodowany zarówno zbyt wąsko - jak na mój gust - podejmowaną problematyką przyszłości FT, jak i trudnościami w nawiązaniu dialogu i pokonania pewnej bariery mentalnej, która utrudniała realne spotkanie się nie tylko na płaszczyźnie rzeczowej czy organizacyjnej, ale i osobowej.

Dyskusja o przyszłości FT obracała się wokół wielu ważnych zagadnień, które mogą mieć istotny wpływ na jego rozwój i kształt. Być może wynik tych dyskusji przyczyni się do podjęcia wielu istotnych i właściwych decyzji. Poziom dyskusji był bardzo wysublimowany i momentami przemawiający chyba głównie do fachowców. W pewnym sensie moje odczucia potwierdzały reakcje niektórych uczestników, którzy długie teoretyczne rozważania posumowali krótkimi stwierdzeniami, jak np. "Chcemy jednego, jednolitego znaku Sprawiedliwego Handlu, niezależnie od tego, czy to się nazywa label, brand, mark, banana or monkey". Nie chcieli długich teoretycznych wywodów (na pewno też potrzebnych, choć w odczuciu przeciętnego zjadacza chleba mało praktycznych), ale raczej czegoś, co w prosty i jednoznaczny sposób przemówi do potencjalnego konsumenta, uprości skomplikowane nazewnictwo, struktury czy sposoby oznaczania towarów i powoli łatwiej rozpoznać towar czy sklep FT.

Jednak moim zdaniem dyskusja o przyszłości FT nazbyt skupiała się na problemach technicznych, takich jak wprowadzanie systemów komputerowych, ujednolicania wyglądu sklepów, znaków handlowych czy definicji i pojęć. Nawet warsztat, który wybrałem ze względu na obiecujący dla mnie temat: "FT - alternatywa czy symbol", okazał się dyskusją na temat... potrzeby zatrudniania pracowników w World Shops. Tą tytułową alternatywą miałby być profesjonalnie zorganizowany handel, zatrudniający pracowników etatowych i zdolny dzięki temu do realnej konkurencji z handlem tradycyjnym, zaś symbolem - działanie opierające się - jak obecnie - na pracy wolontariuszy, do takiej konkurencji niezdolny i ograniczający się do symbolicznych tylko rozmiarów.

Sądzę, że aby poważnie rozmawiać o przyszłość FT, trzeba jednak przede wszystkim skupić się na ludziach i wartościach, którymi kierują się w swej działalności. Bez stałej troski o rozwijanie tych wartości i kształtowania zgodnych z nimi postaw (zarówno wśród osób zaangażowanych w FT, jak i wśród członków społeczności konsumenckich), FT może stać się po prostu jeszcze jedną dziedziną biznesu, która od innych będzie się różnić tylko zewnętrznie.

Ważnym zagadnieniem poruszanym na konferencji była też integracja ruchu Sprawiedliwego Handlu. W moim odczuciu według większości uczestników jest ona bardzo potrzebna, aby FT mógł realnie zaistnieć na rynku. Ten proces powinien dokonywać się na różnych poziomach, czego sympotomy można było zresztą zaobserwować w ramach konferencji. Ale moim zdaniem powinna ona też wybiegać poza już istniejące ramy i sięgać do nowych obszarów, jak choćby otwierać się szeroko na współtworzenie struktur i rynku FT w nowych krajach członkowskich UE. Zaproszenie przedstawicieli organizacji z tych krajów jest sygnałem, że taka potrzeba jest zauważana, choć w moim odczuciu jak na razie niezbyt doceniana.

W moim przypadku nie mniej istotną sprawą od udziału w programie była możliwość osobistego, indywidualnego spotkania z niektórymi przynajmniej uczestnikami konferencji, nawiązywania kontaktów czy wymiana spostrzeżeń. Ale tu dały się zauważyć różne przeszkody i bariery, głównie w dziedzinie świadomości. Jedną z nich jest stereotyp "Europy wschodniej" (obecny również w oficjalnym programie konferencji, choćby pod postacią używanej terminologii), rozumianej jako obszar Europy nie należący do UE, w tym nowe kraje członkowskie.

Stereotyp ten, niezgodny nawet z mapą, nie pozwala dostrzec ogromnych różnic kulturowych i cywilizacyjnych, jakie istnieją na tym obszarze, a także ścisłych związków niektórych krajów "wschodnich" z "Zachodem", które trwały przez stulecia i zostały brutalnie przerwane na krótki historycznie okres zimnej wojny. Prawdopodobnie ten stereotyp powoduje, iż często odczuwałem pewną rezerwę i słyszałem, że jest "jeszcze za wcześnie" dla organizacji z UE, aby angażować się w dziedzinie FT na obszarze "Europy wschodniej". Wydaje mi się jednak, iż może się okazać, że jest już - przynajmniej w niektórych aspektach - ZA PÓŹNO, by wykorzystać niepowtarzalny, a zdecydowanie przemijający (przynajmniej w naszym kraju) klimat entuzjazmu i otwartości na wszystko, co pochodzi z tzw. Zachodu.

Międzynarodowy kapitał nie miał takich obiekcji i wątpliwości - rynek nowych krajów członkowskich został już przez niego w wielkim stopniu opanowany. Niestety, oznacza to zalew towarami wytwarzanymi w najbardziej niesprawiedliwych warunkach. Ich niska cena, a także niska świadomość społeczna sprawiają, że ludzie, nic nie wiedząc o ich pochodzeniu i nie mając wielkiego rozeznania w problemach globalnych (czego powodem jest w dużym stopniu ponad 50-letnia izolacja w ramach bloku komunistycznego), chętnie je nabywają, przyzwyczaili się do nich i często nie wyobrażają już sobie bez nich życia. Młode organizacje FT, nie dysponujące na razie dużymi możliwościami i nie mające doświadczenia, będą miały wielkie problemy, by pokonać tę barierę, której kilka lat temu jeszcze nie było. Tylko wspólne działania mogą realnie przeciwstawić się tym procesom.

Czerpiąc natchnienie z tytułu wybranego przeze mnie warsztatu "FT - alternatywa czy symbol" i przenosząc to pytanie na grunt stosunków społecznych w naszym kraju, muszę stwierdzić, że jeżeli FT ma być alternatywą dla globalnie działających korporacji na terenie nowych krajów członkowskich, musi w jakiś sposób dostosować się do ich strategii i inwestować na nowych rynkach, kierując tu nie tylko środki materialne, ale przede wszystkim know how, dając do ręki nowym organizacjom narzędzia, które umożliwią im działanie wspólne z szerokim nurtem FT w Europie i na świecie. W przeciwnym razie FT w tych krajach długo jeszcze pozostanie symbolem, "głosem wołającego na puszczy", zamkniętym w niszy wątłych środowisk alternatywnych.

Jasnym promykiem, który budzi nadzieję na możliwość pokonania tych przeszkód, było dla mnie spotkanie z Carol Bergun z Irlandii, która z wielkim entuzjazmem zauważyła (samodzielnie!) możliwość i potrzebę współpracy na rzecz rozwoju FT w nowych krajach członkowskich. Ten entuzjazm nie polegał tylko na słowach - już na konferencji próbowała przekonać do tej sprawy niektórych jej uczestników z różnych krajów, a rozpoczęta po powrocie korespondencja nie skończyła się na wymianie grzecznościowych maili czy na milczeniu, jak niestety często już bywało przy innych próbach nawiązania takiej współpracy.

Jestem przekonany, że wspólny udział przedstawicieli organizacji ze "Wschodu" i "Zachodu" w spotkaniach podobnych do konferencji w Lille pomoże - choćby drobnymi krokami - budować obustronne zrozumienie faktu, że tylko otwarcie się na wspólne działanie w jak najszerszym zakresie przyniesie obfite owoce dla rozwoju i integracji FT w ramach jednej Europy (rozumianej NIE TYLKO jako UE) i jednego Świata. Dla mnie, jako Polaka, może to być kontynuacja wydarzenia, które miało miejsce na naszej ziemi w r. 1000 - Zjazdu Gnieźnieńskiego, w którym uczestniczył niemiecki cesarz Otton III i książę (później król Polski), Bolesław Chrobry, z udziałem legatów papieża Sylwestra II. Jego istotnym celem było m.in. dążenie do zjednoczenia Europy na bazie wspólnych wartości, a nie tylko ekonomii czy polityki. Ten proces, po śmierci cesarza w r. 1002 brutalnie przerwany na całe tysiąclecie przez jego następców, którzy próbowali "jednoczyć" Europę ogniem i mieczem, możemy dziś wspólnie podjąć i kontynuować na miarę naszych możliwości i szerokości naszego spojrzenia w przyszłość.